Recenzja – „Roślinny lunchbox dla każdego” erVegan / Cook book review

 Dziś piszę do Was z recenzją najnowszej książki Eryka Wałkowicza, znanego pewnie niejednemu z Was jako autor bloga erVegan. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych blogerów, który tworzy nie tylko przepyszne, kreatywne wegańskie dania i słodkości, ale jest też dyplomowanym dietetykiem, który zna się na rzeczy i wie co dobre dla naszego organizmu. Eryka bardzo lubię właśnie za podejście do odżywiania i to jak odnajduje balans pomiędzy zdrowymi posiłkami i tymi bardziej rozkosznymi odstępstwami. Obserwuję go i czytam jako blogera od lat i jeszcze nigdy nie zawiódł mnie żaden przepis, także byłam i jestem bardzo pozytywnie nastawiona do najnowszej książki – Roślinny lunchbox dla każdego

 Przyznać się – kto jest ciągle w ruchu, zajęty, na szybko kupuje danie na wynos lub tonę przekąsek, które tylko udają zdrowe i obciążają nasz portfel? Ojj, niestety często się tak zdarza, więc Eryk ma dla Was świetne rozwiązane – książka pełna pomysłów na to jak zdrowo i smacznie jeść poza domem. Na samym początku dokładnie wyjaśnia jak wygląda roślinny lunchbox, jak go skomponować i dlaczego warto. Poza tym, dostaniesz też wskazówki dotyczące przygotowania potraw, wyboru pudełka na lunch i przechowywania potraw oraz zdrowia i samopoczucia na diecie roślinnej. Wszystko jest naprawdę świetnie opisane i przyda się niejednej osobie – nawet tej, której domowe lunchboxy są dobrze znane. Ja sama dowiedziałam się parę ciekawostek, a język jakim autor przekazuje tą wiedzę jest bardzo przyjazny dla czytelnika, więc czyta się nie tylko szybko, ale i przyjemnie, z zaciekawieniem.

  Przepisów jest naprawdę sporo – śniadania, kanapki, przekąski, małe lunche, obiady, koktajle i napoje oraz słodkości. A co więcej, dodatkowo 3 pomysły na dressingi bez tłuszczu, surówki do lunchboxa czy marynaty do tofu – czyż to nie jest świetne?! Ja osobiście uwielbiam takie przepisy, które podsuwają mi pomysły jak przygotować dodatkowe marynaty i sosy, czy jak wzbogacić swoją dietę nie tylko w wartości odżywcze, ale też dodatkowy zastrzyk smaków.

 Na co zwracam też uwagę w każdej książce kulinarnej? Czy poza przepisem jest coś więcej, dodatkowa notka, historia, itp. Tutaj Eryk mnie nie zawiódł – do każdego przepisu dołączył nie tylko wysokiej jakości, piękne zdjęcia, ale też krótki opis, a co więcej – dodatkowe wartości odżywcze, które przydadzą się nie jednej osobie np. na diecie, i nie tylko.

 Dodatkowo składniki, których używa Eryk są bardzo łatwo dostępne, a przepisy nieskomplikowane, często nie wymagające zbyt dużej ilości składników lub mało znanych dodatków/przypraw. Za to oczywiście duży plus, bo dla wielu to bardzo ważna kwestia. Osobiście jak widzę każdy przepis mam ochotę spróbować go od razu, a już szczególnie potrawy takie jak np. marchewkowe nuggetsy z kaszy jaglanej, makaronowe sałatki, gulasz z masłem orzechowym czy naleśniki ze słodkim twarożkiem z tofu – na samą myśl się rozpływam!

 Jak na razie przetestowałam jeden z przepisów – chciałam się przekonać czy mogę zrobić coś z tej książki używając tylko tych składników, które mam w lodówce, a jak wiecie – lodówka studenta często świeci pustkami 😀 Jednak jak się okazało – da się! Znalazłam gotowane buraki, ostatni kawałeczek „tofu” (w moim przypadku z ciecierzycy), a do tego podstawowe składniki w mojej szafce – brązowy ryż, ziarna i pestki, sos sojowy, plus miałam również nori do robienia sushi. Tym sposobem padło na przepis na „Kanapki à la sushi z burakiem, tofu i słonecznikiem”. Koniecznie musicie je spróbować!! Wyszły przepysznie i nawet brązowy ryż dał sobie radę, a mi udało się stworzyć smaczny lunch bez wychodzenia do sklepu po dodatkowe produkty.

Książkę z całego serca polecam (zarówno jak i pierwszą książkę erVegan’a). Dla zabieganych, uczniów, studentów, pracujących, ale nie tylko – potrawy smakują równie dobrze poza pudełkiem lunchboxa 😉

Do kupienia m.in. w księgarni internetowej Znak.