Wszystkie poranki świata – recenzja książki.

 Ten kto mnie zna, wie że jestem wielką fanką śniadań. Zresztą swoją przygodę z blogowaniem zaczynałam kiedyś od bloga typowo śniadaniowego i każdego poranka próbowałam coraz to nowszych przepisów. Co więcej, uwielbiam poznawać smaki świata. To jedna z kwestii, którą w podróżach kocham najbardziej – możliwość zasmakowania lokalnej kuchni i tradycyjnych potraw, które wpisane są w kulturę danego miejsca. Dlatego też chciałam zaprezentować Wam dzisiaj moją recenzję książki „Wszystkie poranki świata” stworzoną przez Elise Paganelli oraz Laure Ascari.

 Już na samym wstępnie dowiadujemy się nieco więcej o autorkach i muszę przyznać, ze bardzo do mnie przemawiają. Jestem rannym ptaszkiem i niesamowicie cenię sobie wczesne poranki, często nawet bardzo wczesne. Jest w tym coś magicznego i po prostu przyjemnego…

„Pierwsze pocałunki światła muskające małe domowe przedmioty, pyłek kurzu schwytany pierwszym promieniem słońca przebijającym się przez zasłonę. (…)”

 To właśnie dzięki śniadaniom jestem tutaj gdzie jestem, a same autorki książki właśnie dzięki nim się spotkały i odkryły jak wiele je łączy. Stworzyły niezwykłą książkę z przepięknymi rysunkami jak i cudownymi estetycznymi zdjęciami z śniadaniami z aż 40 zakątków świata. Brzmi świetnie prawda? I tak też jest.

 Teraz pytanie „ale Daria, czy ta książka jest wegańska?”. Nie jest wegańska, ale to właśnie z nie-wegańskich przepisów możemy czerpać inspirację na swoje roślinne dania, a co więcej, przepisy z książki są tak proste, że zmiana jogurtu na sojowy czy masła na roślinne nie sprawia żadnego problemu. W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe, a my na tyle dobrze znamy różne triki w kuchni wegańskiej, że na pewno wykombinujemy pyszne zamienniki składników w danych przepisach. Co najlepsze, większość z nich jest po prostu z natury wegańska i tym bardziej powinniśmy promować takie dania, pokazując, że nie trzeba zbyt wiele, bo jest prosto, tanie, smacznie i bez przekombinowań.

 Jeśli chodzi o przepisy w książce – moje faworyty to pieczona owsianka z Alaski, australijskie ciasteczka kokosowe, orientalna zupa z noodlami z Chin, koreańska kiszona kapusta (kimchi) i Egipska pasta z bobu. Ok, nie pogardziłabym też niemieckim pumperniklem, japońską zupą miso czy niezastąpioną islandzką owsianką.

 Szwedzkie bułeczki cynamonowe, smażone babeczki drożdżowe z UK czy szalone ciasto czekoladowe z USA – brzmi pysznie, prawda? Piszę się na takie śniadania 😉


 Zdjęcia w książce są naprawdę super, a do tego każdy ma jakiś element rysunku. Autorki to prawdziwe artystki! Do tego, super, że do śniadania zawsze dodana jest jakaś notka na jej temat. Dzięki temu dowiadujemy się nieco więcej o smakach i tradycjach z świata, oczywiście na pyszne poranki.

 Książka zdecydowanie sprawi, że pokochacie celebrowanie śniadań jeszcze bardziej 🙂

„Ta książka to bilet w jedną stronę, dzięki któremu obudzisz się w innym mieście, w innym miejscu na świecie – bez konieczności przestawiania zegarka!”

PREMIERA odbyła się 28 lutego
Format 210×270 mm
Oprawa twarda
Ilość stron 144
Tłumacz Daria Witkowska
Wydawnictwo Buchmann