Jak bezboleśnie przejść na weganizm? Smart Vegan, poradnik i książka kulinarna.

Dzień dobry kochani! Dziś przygotowałam dla Was recenzję całkiem niedawno wydanej, jeszcze świeżutkiej książki Aśki Rzeźnik, którą pewnie znacie (jeśli jeszcze nie, to koniecznie odwiedźcie jej social media) z bloga Mortycja, o wegańskim stylu życia. Aśka napisała książkę nie tylko kulinarną, ale również fantastyczny przewodnik dla każdego kto myśli o diecie roślinnej, już na niej jest i nieco mu nie wychodzi lub po prostu chcę poszerzyć swoją wiedzę i być bardziej SMART 🙂 Innymi słowy, książka w przyjemny dla czytelnika sposób wyjaśnia krok po kroku wszelkie aspekty związane z gotowaniem na weganizmie i pokazuje jak „wykorzystać swój spryt w kuchni roślinnej” – dosłownie!

Bardzoooo podoba mi się okłada książki!

 Chciałabym zacząć od Przewodnika, który pojawia się jako pierwszy w książce. Znajdziecie w nim sporo cennych informacji – od tego dlaczego warto jeść roślinnie poprzez triki jak gotować i zamienniki wszelakich zwierzęcych produktów aż po porady odnośnie składów, zakupów, sprzętów kuchennych, itd. Bardzo podoba mi się również rozdział dotyczący mlek roślinnych czy o tym jak oswoić tofu – te tematy często są powodem zniechęcenia innych do weganizmu, a Aśka bardzo fajnie opisuje jak się z tym uporać, a przy tym, jak to zrobić by było niedrogo, prosto i smacznie. Co więcej, zaskoczył mnie temat niemarnowania jedzenia, który jest bliski mojemu sercu jako, że od niedawna przewodniczę projektowi Food Waste Cafe. Jest też oczywiście o zbilansowanej diecie i wszelakich niedoborach, to podstawa każdego odżywiania. Jeśli macie problem pomiędzy relacjami z innymi osobami i waszym stylem życia/odżywiania czy też szukacie jak poradzić sobie w podróży na diecie roślinnej – tego w tej książce również nie brakuje. To naprawdę skarbnica „wegańskiej wiedzy”. Dzięki niej już nigdy nie dacie się nabrać na wszelkie mity na ten temat, a samo przejście na weganizm okaże się łagodniejsze i przyjemniejsze niż Wam mogłoby się wydawać.

 Zaraz po części poradnikowej przechodzimy do przepisów! I tu chyba zaczyna się ulubiona część każdego z nas, czyli po prostu przepyszne jedzenie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona pięknymi zdjęciami potraw i kreatywnym podejściem do kuchni. Co więcej, są one tak proste w wykonaniu, a składniki znajdziecie już teraz w większości dostępnych sklepów/supermarketów. Jak pewnie widzicie na zdjęciach powyżej, pozaznaczałam już strony z daniami, które pójdą na pierwszy ogień i na 100% podzielę się z Wami tutaj, na Facebooku czy Instagramie jak wyszło, choć nie mam wątpliwości, że wszystkie będą smakować świetnie. Od podstawowych przepisów na sosy, śmietanki, itp. poprzez pasty do chleba, śniadania, dania główne, przekąski i do lunch-boxa aż po desery oczywiście. Czego tylko dusza zapragnie. A dania te nie tylko nacieszą Wasze oczy, ale też brzuchy, bo są bardzo pożywne. Poza tym, pozwolą Wam zaprzyjaźnić się z kuchnią roślinną na stałe, bo teraz już nie ma takiej potrawy, której nie da się zrobić w wersji wegańskiej!


Kochani, nie ma więcej wymówek – kupić książkę, czytać i zacząć gotować! To tak proste, nie trzeba wiele by zmienić coś w swoim życiu, życiu innych, a przy okazji, poczynić trochę dobra dla naszej planety. Ja nie potrafię znaleźć żadnych minusów, a Ty? 🙂

Gdzie kupić? -> KLIK

P.S. Za niedługo Boże Narodzenie, jestem pewna, że książka Smart Vegan sprawdzi się świetnie jako prezent… dla KAŻDEGO! 🙂

  • Wdowa Po Stalinie

    osobiście nie wyobrażam sobie życia bez mięsa :p i chociaż to nie jest tak, że muszę zjeść dziennie kawał mięcha, tak jem go w zasadzie średnio 4 razy w tygodniu go jem 😀 nie przeżyłabym bez xD

    • mogę zapytać, dlaczego? próbowałaś kiedyś diety roślinnej na jakiś czas? oczywiście, każdy ma swoje smaki, upodobania, wartości i sam wybiera co dla niego dobre, ja nigdy nic nie narzucam, ale… sama kiedyś mówiłam, że np. nigdy nie zostanę weganką bo za bardzo uwielbiam twarożki, itp., – nigdy nie mów nigdy, jestem nią już ponad trzy lata 🙂 przeżyć się da i to w bardzo zdrowy sposób, który ma pozytywny wpływ nie tylko na zdrowie, ale również dla zwierząt i planety, także warto się zastanowić jakie podejmujemy decyzje i co znajduje się na naszym talerzu 🙂 polecam również książkę dr Gregera, Jak nie umrzeć przedwcześnie – recenzja jest również na blogu 😉

      • Wdowa Po Stalinie

        bo lubię mięsko, nie chcę robić coś wbrew sobie 😉 jem sobie warzywa, kaszę, ryże, ale z męskiem i to mnie uszczęśliwia 😀 nie rozumiem po co rezygnować z czegoś, co się lubi, a co nie wpływa na nas niekorzystnie 😉 wydaje mi się, ze cała ta panująca moda na bycie na wiecznej diecie, bycie weganem i jedzenie bezglutenowych rzeczy za bardzo zawładnęła ludźmi 😉

        • Chciałam tylko dodać jeszcze, że weganizm nie wiąże się z byciem na diecie i odmawianiem sobie czegoś, jak również nie ma nic wspólnego z jedzeniem bezglutenowym. O niekorzystnym wpływie mięsa na organizm polecam poczytać więcej, właśnie np. w książce, której tytuł podałam wyżej lub obejrzeć filmy dokumentalne, których teraz jest mnóstwo – What The Health, Widelec zamiast noża, Food Choices, Cowspiracy i wiele więcej – znajdziesz informacje pod zakładką WEGANIZM, w menu na górze bloga. Owszem, panuje teraz „moda” na bycie wege czy weganizm, albo raczej dietę roślinną. Za weganizmem nie stoi tylko sposób odżywiania, a sposób życia, podając przykład, ja jestem weganką przede wszystkim dla zwierząt, nie chcę by moje wybory wpływały na ich cierpienie. jeśli ktoś przechodzi na dietę roślinną, bo chce schudnąć, chce jeść zdrowiej, itp. – ok, nie mam nic przeciwko, ma to nadal lepszy wpływ na środowisko i dla zwierząt, ale to nie to samo co weganizm, jednakże krok w tą stronę jak najbardziej.
          Kto powiedział, że weganie nie lubią mięsa czy jogurtów, czy jajek? Niektórzy z nich nawet je kiedyś uwielbiali, ale ze względów etycznych, środowiskowych i zdrowotnych (lub jeszcze innych) wybrali inną ścieżkę, a w dzisiejszych czasach nadal mogą cieszyć się smakiem produktów i dań, które niemalże w 100% przypominają im ulubione potrawy, z tymże są całkowicie roślinne. Jest prosto, smacznie i zdrowo, nie wymaga wiele wysiłku, a książki takie jak np. Smart Vegan, pomagają w tym jak łatwy sposób dokonać zmian i wyjaśniają dlaczego warto 🙂
          Każdy ma własny wybór, tak jak pisałam w poprzednim komentarzu. Ja to szanuję, ale oczywiście chętnie dzielę się swoimi myślami i wiedzą na ten temat. Warto to przemyśleć 🙂

          • Wdowa Po Stalinie

            nie chcę nie jeść mięsa – i to jest jedyny powód, dla którego nigdy nie przerzucę się na cokolwiek, co miałoby się wiązać z porzuceniem tego 😉

          • Tylko właśnie teraz robisz de facto „wbrew sobie” 🙂 Po prostu uzależniłaś się od smaku, tak jak inni np. od cukru/słodyczy, kawy, papierosów czy jak ja od czarnej herbaty 😉 Napisałaś, że „mięso nie wpływa niekorzystnie” – to nie jest prawda. Nawet WHO obecnie doradza już jak najmniej mięsa w diecie – zdaje się max 2 w tyg wliczając w to nawet wędline na kanapce. Jednoczesnie wydali oswiadczenie ze weganizm jest calkowicie bezpieczny na kazdym etapie życia – od ciąży po osoby starsze. Warto decyzje podejmować świadomie – obejrzyj filmy, które poleciła Daria – są świetne (to nie są jakieś drastyczne obrazy o zwierzętach tylko o bardziej o zdrowiu) i mnóstwo fajnej wiedzy. Nawet jeśli zostaniesz na swojej diecie to na pewno zdobędziesz wiele cennych informacji i będzie to świadoma decyzja.

  • Super wpis :). Też miałam okazję czytać tę książkę i uważam, że jest świetna!

    • dziękuję 🙂 też tak myślę!