Naleśnikowa sobota powraca.

 Jakie to przyjemne uczucie kiedy po ponad miesiącu…yyy, nie! już prawie dwóch! chwytasz za patelnie i zabierasz się za smażenie jednego z najlepszych comfort food – naleśników. To jest to na co tak długo czekałam. Nowa patelnia, którą kupiłam, hmmm… dobre kilka miesięcy temu – specjalnie na wyjazd tutaj, sprawdza się idealnie! Zaserwowałam dziś sobie na śniadanie orkiszowe naleśniki z cynamonem – tylko trzy składniki, a efekt w 100% zadowalający. Nadziałam je jesienną gruszką otoczoną syropem daktylowym oraz tahini i masłem orzechowym – trudno było mi zdecydować na co mam ochotę, więc czemu by nie wybrać obu smarowideł 🙂 Ostatnio zjadam spore ilości orzechów i maseł orzechowych <3 Cóż się dziwić, na studiach energia jest potrzebna. Naleśniki hojnie ‚udekorowałam’ chrupiącymi ziarenkami kakaowca, oprószyłam cynamonem i polałam resztą gruszkowo-daktylowego sosu… Bardzo przyjemnie mi dziś było z talerzem takiego pysznego śniadania przed sobą.. 🙂
 DSC_002611
DSC_002711-1
cynamonowe naleśniki orkiszowe z gruszką duszoną z syropem daktylowym, jeden z tahini, drugi z masłem orzechowym podane z ziarnem kakaowca i cynamonem
cinnamon spelt crepes stuffed with stewed pear with date syrup, one with tahini and the other with peanut butter served with cocoa nibs and cinnamon

Składniki:
  • 1/2 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • ok. 3/4 szklanki mleka roślinnego (lub 1:1 z wodą; najlepiej sojowe niesłodzone)
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą zmiksować, wymieszać trzepaczką/widelcem. Smażyć naleśniki na suchej (zależy od jakości i rodzaju patelni) lub lekko natłuszczonej patelni. Podawać z dowolnymi dodatkami.

Gruszkę pokroiłam w kostkę i razem z łyżką syropu daktylowego dusiłam przez chwilę w garnku aż stanie się miękka. Jednego naleśniki wysmarowałam tahini i dodałam część gruszki, a drugiego masłem orzechowym i nadziałam pozostałą częścią. Na koniec polałam jeszcze syropem, który został w garnuszku po duszeniu gruszki.
Smacznego!
 Nie wiem czy to sama sobie przewidziałam, ale jak smażyłam naleśniki tak przez myśl mi przeszło, że bateria w aparacie jednak nie do końca może wytrzymać „naleśnikową sesję”. No tak, i stało się – zdążyłam zrobić tylko trzy zdjęcia, bateria wyładowana. Dziękuję.

Udanego weekendu!! 🙂