Dużoooo jedzenia! Veganmania, Kraków.

 Tak, dziś w wpisie pojawi się dużooo jedzenia! 😀 Wczoraj obudził się we mnie prawdziwy łakomczuch i szczerze mówiąc to się zasłodziłam 🙂 Przyszły tłumy ludzi i atmosfera, tak jak w listopadzie, była bardzo przyjemna! Co więcej, pogoda dopisywała, więc tym razem można było usiąść przy stolikach na dworze czy też po prostu na trawce i zjeść przepyszne wegańskie jedzenie. Tak! Było mega smacznie! Z Mamą postanowiłyśmy zacząć od ciasta. Cieszę się, że ze mną pojechała – mogłam jej pokazać jeszcze inne strony weganizmu, a do tego dzieliłyśmy się jedzeniem także miałam okazję spróbować jeszcze więcej! 😀 Może po kolei…

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to wegańskie baklavy marki Ottomańska Pokusa. Wzięłyśmy trochę dla naszych domowników i podobno bardzo smakowały, ale chyba zbyt słodkie jak na nasze kubki smakowe 😉

Kolejne miejsce z samymi pysznościami! Jeśli się nie mylę to droga przez mąkę.

Jedno z moich najlepszych stanowisk, czyli Słodkie Vege i ich cudowne ciasta!

Te wytrawne smaki bardzo kusiły. Jednak wybrałyśmy z Mamą dyniowo-kokosowe z kremem kokosowym i kwiatem róży – rozpływało się w ustach.

Do tego jeszcze nieziemski ‚sernik’ jaglany coś a’la snikers – z daktylowym karmelem i orzeszkami ziemnymi – niebo w gębie! <3 Stoisko Wesoła Cafe, polecam! sorry za to niewyraźne zdjęcie..

 Ciacha, o których wspomniałam wyżej:

Tarty też spróbowałyśmy:

1. pieczarki, por, musztarda 2. kalafior i karmelizowana cebula – delicje! 🙂

 Stanowisko GreenWin vegetarian&vegan Food. Można było skomponować sobie kanapkę z hummusem lub innymi pysznymi dodatkami jak np. warzywami w sosie czy marynowanym tempehem.

 Oczywiście nie mogło zabraknąć Novej Krovy – zdjęcie ich słodkości!

Kolejne ciasta, czyli Słodki Warsztat! I jak żyć ?! Co wybrać?… 😀

 Jak nie ciasto to może hot-doga? Nie skusiłam się, ale kupiłam do domu pasztetówkę z czarnej soczewicy. To wszystko u Roślinne. Jestem ciekawa jak sprawdzi się ich pszatetówa 😀

Co więcej?

Smak Obfitości, czyli smażone pierogi z nadzieniem.

Dużoooo ekologicznych warzyw…

Wegańskie torebki – Trashki. Bardzo ciekawy design i wszystko eko.

 Dzieła sztuki – autorka Judyta BlackLine!

 Zaczyn – ich też nie mogło zabraknąć. Teraz żałuję, że szybciej nie kupiłam chleba. Pamiętam jak bardzo mi smakował, gdy próbowałam go na pierwszej Veganmani. Ich karmelowe masło orzechowe – jest po prostu genialne!

Koreańskie potrawy – ciekawie brzmiało i pewnie też ciekawie smakowało, bo wyglądało bardzo smacznie 🙂

 Kosmetyki – Ecorocco

Nowość – Zmianyzmiany – to zdecydowanie jest prawdziwa Petarda!!! Kocham ich batony 🙂

Wegańskie sushi też można było skosztować – ZieleNinja

Może tatuaż? Nie wróciłam z „dziarą”, ale już od roku się zastanawiam. Na razie odkładam to na później, bo jeszcze nie wiem co mnie czeka.

Alicja Rokicka poprowadziła kolejny pokaz gotowania. Akurat przygotowała dla nas Tofu Tikka Masala, które już robiłam, właśnie z jej przepisu – znajdziecie go na stronie obok – Przepisy lub na blogu Alicji – WeganNerd – polecam!

Było ostro nie tylko na pokazie, ale również przy stosiku Curry up! Ten aromat unoszący się w pobliżu jest niezastąpiony – uwielbiam curry!

Jadłam pieczone kasztany niczym „na Placu Pigalle”, haha! Dobre były 😉 od Pana Kasztana.

Umami bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie prezentacją potraw! Jestem pewna, że w smaku też były wyjątkowo pyszne 🙂

Na co niecierpliwie wszyscy czekaliśmy, a potem trzeba było jeszcze stać w dłuuugiej kolejce? Udało nam się ustawić jako jedne z pierwszych 😀 Lody od Zielonego Talerza!!! <3

Moje – pomarańcza + kaktus, pistacja oraz masło orzechowe. Natomiast Mama wybrała mleczną belgijską czekoladę (z mlekiem ryżowym) i też masło orzechowe. Chcę taką lodziarnię! 😀 Jednak Zielony Talerz nie tylko z lodów słynie – ich ciasta są równie genialne!

Oczywiście byli jeszcze inni wystawcy, ale wtedy ten post chyba by nie miał końca, a ja też tak wiele zdjęć nie zrobiłam. Tutaj możecie poczytać więcej. Jest też mapka, więc zobaczcie sobie jak to wszystko wyglądało. Mnóstwo ludzi, ale organizacja bardzo dobra, dzięki czemu naprawdę przyjemnie spędziłyśmy czas. Dzięki! 🙂

W drodze powrotnej, na wynos, zjedzone w autobusie 😀 Mama – bułeczka z cynamonem i orzechami (Nova Krova), a ja znowu ciasto – ogórkowe z makowym kremem – CUDOWNE! <3 (Słodkie Vege)

  To by było na tyle mojej relacji. Zachęcam Was do brania udziału w takich wydarzeniach. Jak widać wyżej – warto, bo jest miło i pysznie! 🙂
 Dziś już, po wczorajszym zasłodzeniu, na śniadanie tofucznica i smoothie, ale pozwólcie, że tym podzielę się z Wami jutro, bo dziś już dosyć tu rozkoszy w jednym poście 😉

Udanego tygodnia!